Oj Hiroshima Hiroshima… Znajdujemy się właśnie na mojej półce wstydu. Półce która zbiera kurz od długiego czasu.

Pierwszą styczność z Neuroshimą miałem na wyjeździe z przyjaciółmi w góry. Szybkie streszczenie zasad i zaczynamy. Pierwszy raz grałem w bitewniaka z tak negatywną interakcją wobec drugiego gracza. Tu nie chodzi o to żeby zdobyć więcej punktów, tu chodzi o to aby jak najbardziej rozsmarować swojego przeciwnika. Pierwsza partia, druga partia, a potem trzecia i czwarta… Po powrocie z wakacji zafascynowany kolorowymi postkapitalistycznymi armiami zakupiłem swój egzemplarz. Na początek bez dodatkowych armii tak aby moja żona łatwiej i szybciej pojęła zasady.

To tyle w teorii. W praktyce – jeśli chcesz grać w coś z żoną to lepiej niech nie będzie to bitewniak z tak negatywną interakcją. Mimo usilnych licznych prób nie przypasowało jej strzelanie do siebie i wzajemne rozwalanie baz. No cóż, jeszcze 9,5 roku i może mój pierworodny usiądzie ze swoim staruszkiem i odkurzy warstwę zalegającego kurzu na pudełku Neuroshimy. Na Polskim rynku za grę odpowiada wydawnictwo PORTAL .W pudełku znajdziemy dobrze wykonane elementy gry ale niestety bez żadnego insertu. Przy większej ilości armi wypadałoby dokupić sobie organizer/insert do pudełka.

Nasza ocena:

Rozegrane partie: ok 10

Najniższa cena gry w momencie publikacji: 88,4zł

Przydatne linki:

Jak pomocny był ten post?

Kliknij na uśmiech aby ocenić

Średnia ocena 5 / 5. Ilość głosów 1

Bądź pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *